|
Wykonawca:
Mechanicy Shanty
Autorzy:
słowa: Henryk ("Szkot") Czekała, Wojciech Dudziński
muzyka: trad.
|
1. Ref.: 2. 3. 4. 5. ref...
|
Za rufą Boston odchodzi w dal. Gdy szliśmy w morze, wiatr diablo wiał, Dmuchnął w żagle tak, że pochylił maszt. Na gejtawy, chłopcy, weźmy wszyscy wraz! I! Wybieraj go! Ciągnij go! Wyrwij brachu! Zerwij go! Nasz kapitan, stary pijany wół, Na deku stanął i spojrzał w górę, w dół, I spojrzał w górę, i spojrzał w dół, "Klar na linach, osły!" - krzyknął stary gbur. Po chwili szybko na pokład wlazł I wrzasnął głośno do jednego z nas: - "Dzban wina przynieś, a pośpiesz się, Bym nie czekał długo, bo będzie z Tobą źle!" I znów robota, a niech to szlag, Deszcz wali z nieba, leje nam za kark. Nie da kropli grogu, na deku każe stać, Kilka batów przez plecy - to nam może dać. Lecz nadejdzie czas, gdy ten sukinsyn Po desce zjedzie do morza i czort z nim. Jego tłuste cielsko rekiny będą mieć, Jego czarna dusza to już diabła rzecz.
|
|
|