Zamknij

Dlaczego warto się zarejestrować?

  1. Możliwość dodawania nowych treści na stronie
  2. Możliwość komentowania istniejących artykułów
  3. Możliwość ściągania szant w wersji mp3
  4. W wypadku dużej aktywności możliwość zostania redaktorem lub moderatorem
Zarejestruj się!
Żeglarstwo

Reklama

Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 
Boston PDF Drukuj Email
Wykonawca:
Mechanicy Shanty
Autorzy:
słowa: Henryk ("Szkot") Czekała, Wojciech Dudziński
muzyka: trad.

1.




Ref.:


2.




3.




4.




5.




ref...

Za rufą Boston odchodzi w dal.
Gdy szliśmy w morze, wiatr diablo wiał,
Dmuchnął w żagle tak, że pochylił maszt.
Na gejtawy, chłopcy, weźmy wszyscy wraz!

I! Wybieraj go! Ciągnij go!
Wyrwij brachu! Zerwij go!

Nasz kapitan, stary pijany wół,
Na deku stanął i spojrzał w górę, w dół,
I spojrzał w górę, i spojrzał w dół,
"Klar na linach, osły!" - krzyknął stary gbur.

Po chwili szybko na pokład wlazł
I wrzasnął głośno do jednego z nas:
- "Dzban wina przynieś, a pośpiesz się,
Bym nie czekał długo, bo będzie z Tobą źle!"

I znów robota, a niech to szlag,
Deszcz wali z nieba, leje nam za kark.
Nie da kropli grogu, na deku każe stać,
Kilka batów przez plecy - to nam może dać.

Lecz nadejdzie czas, gdy ten sukinsyn
Po desce zjedzie do morza i czort z nim.
Jego tłuste cielsko rekiny będą mieć,
Jego czarna dusza to już diabła rzecz.


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież