|
Wykonawca:
Perły i Łotry Shanghaju
Autorzy:
słowa: Grzegorz ("Maja") Majewski
muzyka: trad.
|
1. 2. 3. 4. 5. 6.
|
Ach, jak ufny byłem, gdy wszedłem na jacht "Carmeline". Statek już za parę dni ruszał z Bordeaux aż do Chin I nadzieję miałem, że nie jest to parszywa balia, I nadzieję miałem, że nie jest to najgorsza z kryp. Wkrótce jednak wyszło, że Stary niczym wściekły chart, Kuk i bosman - szuje dwie, jeden był drugiego wart. Jak pijani stali na rufie tej parszywej balii. Jak pijani stali na rufie tej najgorszej z kryp. Gdy przywitał nas Hong Kong, w ośmiu zeszliśmy na brzeg, Ale bosman - głupi bąk, widząc to od razu rzekł, Że nie wolno schodzić nam z deku tej parszywej balii, Że nie wolno schodzić nam z deku tej najgorszej z kryp. Stary warknął słowa trzy: "K....a", "mać" i chyba "won". Zakuł nas na kilka dni, by przećwiczyć nasz "bon ton". Tydzień kąpaliśmy się w zęzie tej parszywej balii, Tydzień kąpaliśmy się w zęzie tej najgorszej z kryp. Gdy w kajdanach wlekli mnie, z ciałem pełnym krwawych pręg, Kuk mrugając szepnął, że sprawi, aby Stary zmiękł. Za nieśmiałe tete-a-tete w mesie tej parszywej balii, Za nieśmiałe tete-a-tete w mesie tej najgorszej z kryp. Miesiąc później, pełen czci, wszedłem na jacht "Sentinelle". Statek już za parę dni wracał z Chin do La Rochelle I nadzieję miałem, że nie jest to parszywa balia, I nadzieję miałem, że nie jest to najgorsza z kryp. |
|
|