|
Wykonawca:
Zejman & Garkumpel
Autorzy:
słowa: Antoni Marianowicz
muzyka: Andrzej Tomanek
|
1. 2. 3. 4. 5. 6.
|
Ociepliło się, spłynęła kra, Reda pustoszała już powoli, Gdy przybyła do żaglowca łódź, I na pokład weszła dziwka Molly. Miała bladą, jak Madonna, twarz W złotorudej włosów aureoli, A bił od niej jakiś dziwny blask, Jakby świętą była dziwka Molly. Na ramionach miała barwny szal, W oczach miała wyraz melancholii, Ziemia Święta - oto jest mój cel, Tak kapitanowi rzekła Molly. - Do Chrystusa z Wami płynąć chcę, Niechaj duszę zbawić mą pozwoli. - Za to ciało ofiarujesz nam - Tak kapitan rzekł do pięknej Molly. I ruszyli w drogę pełną raf, Gwiazdozbiorów srebrnych i atoli. Piła wino ich i jadła chleb, I śpiewała dla nich cudna Molly. Oglądali niebo w oczach jej I sycili żądze swe do woli. Porzucili żagle oraz ster, Bo kochali wszyscy dziwkę Molly. - Kiedy wreszcie osiągniemy cel, Kiedy będzie koniec mej niedoli? - Może nigdy - tak kapitan rzekł - I to z Twojej winy - słodka Molly. Brudną szmatą był jej barwny szal, Włosy były mierzwą pełną soli I nie zjawiał się wyśniony brzeg, I nie mogła mieć nadziei Molly. Którejś nocy powiedziała - Dość, Skacząc prędzej z Bogiem się zespoli - I skoczyła w ciemną otchłań wód, I zniknęła w tej otchłani Molly. W niebie rzekli - Ma wzbroniony wstęp, Kto za życia grzeszy i swawoli - W piekle rzekli - Nie przyjmiemy jej, Bo za grzechy żałowała Molly. I od tego dnia po wieków wiek Musi błąkać się nieszczęsna Molly. Szloch jej słychać pośród szumu fal I od męki nikt jej nie wyzwoli. I my także do swych świętych ziem Żeglujemy, trudząc się jak Molly, Zapatrzeni, hen, w wyśniony brzeg, A los bezlitośnie nas...
|
|
|
C D7 G C G7 C D7 G C F C F C F C D7 G |
|
|