|
Autorzy
słowa: Janusz Sikorski
muzyka: trad.
|
1. Ref.: 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.
|
Piekielny statek "Ebenezer", Ech, trzeba było pokład lizać, Ganiali nas tam w górę, w dół, Po pyskach lali, kiedyś krwią pluł. O, chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół, Ręka za ręką, rzędem! Chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół, Szarpnijmy chłopcy z nerwem! Stary pijany wciąż jak kufer, Bywało, z dziobem mylił rufę. A czasem z brasem mylił fał, Na szczęście zwykle w koi spał. Pierwszego zwali dzikim wałem, Największa łajza, jaką znałem. Już go rekiny dzisiaj żrą, Już piekłu oddał duszę swą. Drugi bostońskim był kretynem, Na cytryniarzach kiedyś pływał I kwaśny sok tak pysk mu zgiął, Że odtąd tylko krwawo klął. A bosman cuchnął zgniłym serem, "Black Ball" ubrała go w liberię, Dziewczynę w każdym porcie miał - Ech, kto uwierzy w to, co łgał! Sam "Ebenezer" był tak stary, Że chyba Kolumb pływał na nim. Przy pompach bracia noc i dzień, A w oczy nam świeciła śmierć. Żylaste mięso z dziadka konia, Jak żona Lota było słone, A chleb tak twardy był jak miedź I mogłeś zdychać albo żreć. Ruszyliśmy ze świeżą bryzą W kierunku portu Valparaiso, Przy Cape Horn maszty spadły w dół, Pochłonął chłopców mokry grób. O, chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół, Ręka za ręką, rzędem! Chwyćmy ten fał i rwijmy go w dół, Wystarczy, chłopcy, będzie!
|
|
|
G D7 G a D C G G D7 e G D7 G |
|
|