ta maszyna to o ile dobrze pamietam byla tegoroczna nowinka techniczna na obozie... :p przedtem gary trzeba bylo myc recznie... wiec nie wiem czy macie o co narzekac :p
Patent: Sternik Morski
Instruktor: IŻ
Zaproszone osoby: 24
Dołączył: 04 Sty 2007 Posty: 126 Skąd: co skąd?:P
Wysłany: Sob Sty 20, 2007 13:22
Bielak napisał/a:
ta maszyna to o ile dobrze pamietam byla tegoroczna nowinka techniczna na obozie... :p przedtem gary trzeba bylo myc recznie... wiec nie wiem czy macie o co narzekac :p
Maszynka to już drugi, albo trzeci rok jest z tego co pamiętam ;)Natomiast pamiętam jeszcze mój pierwszy obóz na którym kazdy miał swoją "michę", później plastki były....długo by opowiadać W każdym razie coś się zmienia od czasu do czasu, ale maszynka i tak jest chyba najlepszym rozwiązaniem
Maszynka to jest naprawdę świetne rozwiązanie i faktycznie jest przynajmniej dwa lata bo gdy ja pojechałem na swój pierwszy obóz to ona już tam była razem z "kuchareczkami" i panią Jolą...Z nią to warty kuchenne przynajmniej dla mnie jako pilnującego czy wszystko sprawnie idzie to była czysta przyjemność
Nigdy nie zpomnę tego dyżuru w kuchni.... Nie byłam przy maszynie więc nie wiem jak to jest, ale za to siedziałam przy misce ok.2,5 godziny bo było naprawde duuużo tych talerzy, a potem na obiedzie i kolacji, łaziłam między stołami co trzy sekundy pytając "macie sok/ herbate/kompot". Było po prostu super
Patent: Sternik Morski
Instruktor: IŻ
Zaproszone osoby: 24
Dołączył: 04 Sty 2007 Posty: 126 Skąd: co skąd?:P
Wysłany: Sob Sty 20, 2007 16:00
lukaszlesnik napisał/a:
Maszynka to jest naprawdę świetne rozwiązanie i faktycznie jest przynajmniej dwa lata bo gdy ja pojechałem na swój pierwszy obóz to ona już tam była razem z "kuchareczkami" i panią Jolą...
No własnie..co tam maszynka ;P najważniejsze były kuchareczki, które zawsze były chetne do pomocy :d
Byłam kilka razy na obozie ZHP i bardzo miło wspominam ten czas!!! Bardzo podobały mi się warty nocne(zaledwie po 3-4 godzinki ,ponieważ było nas sporo) przy tym miła zabawa z druhem C. czytanie z gwiazd itp.
Nie przesadzaj
Z tego co zauważyłem owa maszyna cieszyła się dużym powodzeniem Większość wolała sobie tam postać niż biegać i obsługiwać/myć naczynia/sprzątać
Z dwojga złego wolałam obsługiwać ludzi, ale ten jakiś pan administrator kazał mi se iść. Phi ;p
A moim zdaniem najlepsze rozwiązanie to własne naczynia. Byłam cztery czy pięć razy na obozie czysto harcerskim i menażki to genialna rzecz. Masz mało do mycia a inni nie muszą bawić się w darmową saunę
_________________ do końca świata dni trzy i trzydzieści piw.
A moim zdaniem najlepsze rozwiązanie to własne naczynia.
hmmm... a ja się z Tobą nie zgodzę i myślę, że to zrozumiesz. Dlaczego własne naczynia są złe? Oto wyjaśnienie. Wszystko jest ładnie pięknie, każdy ma swój ulubiony talerzyk i kubeczek z Kubusiem Puchatkiem, je sobie pyszny obiadek, popija soczkiem no i przychodzi czas na najgorsze - mycie. Jakie są opcje? Oczywiście większość ładnie powędruje i umyje garnki po sobie a pewnie znajdzie się ktoś kto uzna, że kubek jest czysty i po co go myć (zarazki też są jadalne ;] )... No ok ale co w tym złego? A to, że po umyciu garnków zdarzało się, że obozowicze nie płukali ich do końca jedząc następnego dnia obiadek z płynem do mycia naczyń... Kończy się to mało przyjemnie .... Nie jest to wymyślony przypadek a przykład z życia właśnie z tego obozu parę lat temu.... Więc stanowczo jestem za pozostaniem przy aktualnej wersji kuchni Dziękuję
No może rzeczywiście w tym przypadku maszyna jest dobrym rozwiązaniem Ale i tak twierdzę, że jest koszmarna ;p
A co do tego niemycia naczyń, to najwyraźniej młodzież z województwa dolnośląskiego bardziej dba o higienę swoją (mycie menażek) oraz o prawidłowe płukanie gdyż jeszcze nie spotkałam się z żadnym przypadkiem "zatrucia" płynem do naczyń
Musicie się bardziej postarać w wychowywaniu ludności
_________________ do końca świata dni trzy i trzydzieści piw.
Patent: Kapitan
Instruktor: IŻ
Dołączył: 05 Sty 2007 Posty: 48 Skąd: ZB/ZG/WA itd.
Wysłany: Wto Sty 23, 2007 15:55
a propos menażek , rzeczywiście był taki obóz , na którym nie wszyscy myli swoje naczynia , a potem niezbyt chętnie je płukali , co kończyło sie z różnych powodów nie tylko płynów do mycia róznymi dolegliwościami i na koniec wizytą sanepidu i takich tam ...........
jeśli chcecie chodzić z instruktorami na stołówkę i razem z nimi potem iść myć swoje naczynia , to czemu nie , ale wiąże się to również z ograniczeniem czasu spożywania posiłku , a o ile wiem to instruktorzy chcą trochę odpocząć od kursantów , chociażby w trakcie posiłków
_________________ PIPSON
OBOZY SZKOLENIA SPłYWY I REJSY www.pipson.org
o ile wiem to instruktorzy chcą trochę odpocząć od kursantów , chociażby w trakcie posiłków
Odpocząć chcą tylko druh PIPSON nam nie daje, każąc iść jeść razem z uczestnikami nawet jeśli się bardzo dobrze zachowują podczas śniadania, obiadu i kolacji
Nie mówię, że nie...Masz rację Paulino, lecz nieraz uwierz czasami naprawdę nie chce siedzieć się z obozowiczami Między innymi ze względu na omówienie niektórych kwestii itp.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Zakaz kopiowania materiałów i powielania treści w innych miejscach.
Komentarze i treści napisane przez użytkowników tego forum są ich prywatnymi opiniami.
Forum Żeglarskie Bezan i jego właściciele oraz administracja forum nie ponoszą odpowiedzialności za treść postów.