Wysłany: Pon Lip 28, 2008 14:51 Szczecin wita i pozdrawia serdecznie wszystkich żeglarzy:)
Witam.Na forum trafiłam przez przypadek,ale najbardziej przypadło mi do gustu,po przejżeniu innych:)Nie posiadam żadnych patentów ani umiejetności żeglowania....,ale mam jacht.Czyli mam problem:))Zawitałam tutaj w nadzieji,że ktoś pomoże mi rozwiązać (teoretycznie) moje dylematy związane z krypą.Nie wiem do końca jaki jacht posiadam i z którego roku?Nigdzie na Polskich stronach nie ma o nim informacji!!Nie wiem jakie uprawnienia muszę zrobić ,aby zacząć nim pływać? I najważniejsza sprawa jak najłatwiej go wyremontować??????Z góry dziekuję za pomoc:)
Hej Natasza:) Witamy na forum
Strzel jakiś opisik jachtu i fotki jakieś, tak będzie łatwiej zgadnąć co to za łajba, w jakim jest stanie i co trzeba w nim zrobić. Znając życie trzeba wszystko przejechać papierkiem ściernym, odmalować odpowiednimi farbami i lakierami, powymieniać liny, sprawdzić okucia wszelakie, stan żagli itd, no i dopasować do swych własnych upodobań, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz jachtu
Co do uprawnień - w jednym z tematów tego forum ( np tutaj ) możesz przeczytać, iż w kraju naszym pięknym pływać bez papierów można na jachtach do 7,5 metra długości. W przypadku czarteru- jachtu bez papierów uprawniających nie dostaniesz. Ale jeśli masz własny jachcik, to chyba nie powinno być problemów (pod warunkiem, że popływasz po śródlądziu, a nie wyciągnie Cię od razu na morze ). No- chyba że nie pływałaś jeszcze nigdy i nie wiesz jak się za to zabrać a nie masz pod ręką kogoś, z kim możesz popływać. Poszukaj może jakichś żeglarzy, albo sekcji żeglarskiej (w harcerstwie, czy na jakiejś najbliższej uczelni), ktoś na pewno udzieli Ci wskazówek i zgodzi się pokazać co i jak. Czasem w porcie bosman może udzielić pomocy i rad w sprawie remontu jachtu. Online też można takie rzeczy omówić, ale trzeba opisać dokładnie i pokazać co i jak z jachtem. Dlatego najlepiej pogadać z kimś w realu, najlepiej niech obejrzy jacht.
Co do samego pływania - rozejrzyj się po okolicy, najlepiej znaleźć jakąś ekipę i sobie popływać kilka razy Jak to mówią - praktyka czyni mistrza
Pozdrowienia dla Szczecina przesyła Krzysztof z Mławy
Dziekuje bardzo za zainteresowanie:)Chciałabym jakoś wkleić te zdjecia ,ale nie wiem jak?Powiem krótko jacht jako kadłub jest cały ale w środku nie ma kompletnie nic,także przetarcie papierem ściernym odpada(wszystko sie spaliło).On nie ma nawet kila!!!!Ma dziure po Zetce!Podobno jest to Rebell mk2 .Na Polskich stronach nic nie mogę o nim znależć, jestem ciekawa czy ktoś w naszym kraju pływa na czymś takim???Udało mi się dodać zdjęcia ,tylko prosze kliknać aby obejrzeć w nowym oknie.
Hmm... Czegoś takiego to ja na oczy nie widziałem szczerze mówiąc. Znalazłem stronkę z krótkim opisem tego jachtu i z trzema fotkami. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, ale ten Twój jacht ma wyższą część pokładową (od listwy odbojowej) niż tamten. Jeśli chodzi o zabudowę wnętrza- to masz teraz pole do popisu Pokombinuj tak, żeby było Ci w nim jak najwygodniej (pływałem w tym roku sasanką viva 700, mimo iż to spory jacht, to tak niewygodnie był zabudowany, że praktycznie nie było miejsca na bagaże, a poruszając się wewnątrz jachtu można było się poważnie poobijać).
Tutaj masz tę stronkę z Rebellem mk2 (chociaż nie wiem, czy Ci się do czegoś przyda, ale zobaczyć można).
Może inni Kamraci wiedzą więcej o tym jachcie?
Pozdrawiam:)
Krzysztof
Patent: Sternik
Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 6 Skąd: Łochów
Wysłany: Pon Sie 25, 2008 07:35
Ops... Przeczytałem Wasze posty i trochę mi się zimno wzdłuż kręgosłupa zrobiło...
I nie mam na myśli remontu tego jachtu, bo do tego w końcu można wynaleźć jakichś ludzi. Ale rada, żeby "ktoś udziełił Ci jakichś wskazówek..." Rany Boskie!
Nestor naszych żeglarzy - Stefan Wysocki - w swej książce "Żeglarstwo śródlądowe" napisał był szalenie mądre zdanie (cyt. z pamięci): "Tylko z brzegu to wygląda tak prosto. W rzeczywistości, żeglarstwo, to próba pogodzenia dwóch bardzo różnych ŻYWIOŁÓW (podkreślenie moje - dalbert) za pomocą prymitywnej konstrukcji z kawałków drewna i płótna." A gdzie indziej wściekał się (i słusznie) na baranów, którzy nie umiejąc, wypływają za sterem.
Więc - droga Nataszo - kiedy już wyremontujesz ten jachcik, to raczej nie szukaj harcerzy czy innych amatorów, tylko zapisz się na porządny kurs żeglarski, popływaj jako załogant z kimś, kto naprawdę umie to robić, a dopiero później samodzielnie.
Nb. to, że można prowadzić łajby bez żadnych uprawnień, to moim zdaniem, autentyczny idiotyzm. Wspomniany Wysocki twierdził, (a był również propagatorem sportów samochodowych i swego czasu brał udział w rajdach), że żeglowanie jest trudniejsze od prowadzenia samochodu. I miał rację!
Witam Oczywiście, zgadzam się z Tobą w pełni, dalbert. Sam jestem zdania, że lepiej mieć skończony solidny kurs i potraktowałem to jako oczywistość. O bezpatenciu tylko wspomniałem. Fakt, że patenty otrzymują również ludzie, którym pływanie tak nie za bardzo idzie (niestety niektóre obozy żeglarskie traktowane są jako 2 tyg. na jachcie uwieńczone rozdaniem patentów). Zgadzam się również z tym, że prowadzić jacht jest o wiele trudniej niż auto. Tutaj wchodzi o wiele więcej czynników mających wpływ na prowadzenie jachtu, na większej ilości rzeczy trzeba się znać i skupić. Na długo przed moim pierwszym (swoją drogą- nieoczekiwanym, gdyż nie sądziłem, że kiedykolwiek będę pływał) wejściem na jacht przerobiłem od deski do deski "Żeglarstwo śródlądowe" pana Wysockiego. Również polecam tę książkę.
Co do "harcerzy, znajomych żeglarzy,sekcji" - miałem na myśli to, że dobrze jest parę razy przepłynąć się z kimś doświadczonym, kto wprowadzi delikatnie w arkana żeglarstwa, to może naprawdę ułatwić pobyt na kursie (aczkolwiek powinna być to osoba solidna, by nie nabyć niedobrych nawyków pseudożeglarskich). Ja np jestem człowiekiem praktycznym, podczas pierwszego czytania "Żeglarstwa..." w ogóle nie potrafiłem sobie przyswoić i wyobrazić tych wszystkich pojęć, egzotycznych wtedy dla mnie wyrazów. Zaś po wejściu na jacht wszystko okazało się prościutkie. Szot stał się szotem, fał fałem, knaga zawiązała się jak należy. Ostatecznie wyszło tak, że pływam już 3 lata ze znajomymi gdzie się da; WJM mam opływane, Zalew Wiślany też, na Adriatyku również stałem za sterem.
Ale patent zamierzam w końcu zrobić (tylko na razie nie mam jak). Myślę by uzbierać jeszcze jeden-dwa rejsy stażowe po morzu i od razu startować na patent sternika. Ale co i jak będzie - przyszłość pokaże.
Tyle w kwestii rozjaśnienia poprzedniej mojej wypowiedzi
Pozdrawiam Ahoj
Patent: Sternik
Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 6 Skąd: Łochów
Wysłany: Wto Sie 26, 2008 07:23
Cześć Kuniu
No to bardzo się cieszę, że tak to widzisz i sorry, że nie zrozumiałem intencji A swoją drogą, po Twoich wypowiedziach i tak byłem przekonany, że - pomimo braku patentu - jesteś autentycznym pasjonatem i miłośnikiem żagli. A zdobycie tego papierka - w Twoim przypadku - tylko to potwierdzi. Nawet kciuków nie trzeba trzymać
Mnie chodziło o takich "niedzielnych" żeglarzy, których wyczyny przyprawiają o gęsią skórkę. W zeszłym roku widziałem takiego matoła, któremu pomyliło się, w którą stronę pociągnąć ster i na Dadaju wszedł "Baśką" na pełnej szybkości przez liny na akwen kąpieliska. Że nikogo nie zabił, to po prostu cud!
A Nataszy życzę takich jak Ty wprowadzających w świat "czujących wiatr"
Pozdrawiam serdecznie
Hehe Nie ma problemu
A'propos "niedzielnych żeglarzy" - będąc w Chorwacji, już czekając w Sukosanie na autokar powrotny, widzieliśmy scenkę, jak jakaś ekipa próbowała zaparkować przy kei. Prąd nie był tam duży (wszak zatoka dobrze osłonięta falochronami), pod wieczór to było, więc i wiatr ledwie dmuchał. Wpierw próbowali dziobem wpłynąć między jachty, ale jakoś im tak dziwnie wyszło, że wpłynęli na kotwice jachtów stojących po lewej stronie. Oczywiście przy kejach zebrała się gawiedź i bosman. Gdy udało się im wyplątać z kotwic - wycofali i drugie podejście. Tym razem postanowili przybijać do kei po prawej stronie. Tym razem jednak im nie poszło totalnie. Nie to, że zahaczyli o liny. Po prostu władowali się na dwa czy trzy (nie pamiętam już dokładnie) jachty zacumowane rufą. Jakiś pan stał obok nas z kamerą, więc "pamiątkę" z Chorwacji będzie miał na medal
Też oczywiście przestrzegam przed takimi fachurami.
Dalbert - miło czytać takie słowa Dziękuję Nie ukrywam - wciągnęło mnie żeglarstwo, i zamierzam wykorzystać każdą nadarzającą się okazję by popływać
Pozdrawiam z beznadziejnie suchego Mazowsza
Ahoj
Witam Dalbert nie chodziło mi o rady typu jak wsiaść na jacht i płynać bez zielonego pojęcia.Muszę tu wyjaśnić ,że z pływaniem i wodą(do której mam ogromny szacunek i respekt) mam do czynienia od urodzenia,mój ojciec i brat są rybakami, wiem czym grozi brak doświadczenia i zdrowego rozsądku.Przypuszczam ,że nigdy nie wsiądę na żadną łódź, z kimś nie doświadczonym i sama nie będę narażać siebie ani innych.Mam w planach zrobić patent po odbudowaniu tej cholery Żeglarstwo zawsze mnie fascynowało ,tylko jakoś nie było okazji (mimo iż mieszkam nad woda:( )Teraz takowa okazja sie trafiła i myślę,że warto ją wykorzystać.
Bardziej chodziło mi o to czy ktoś wie jaki jacht posiadam(dostałam go w prezencie, a ten kto mi go dał, nic nie potrafił na jego temat powiedzieć).Chciałabym wiedzieć czy łatwo sie go prowadzi,czy jest zwrotny,w jaki sposób i gdzie dorobić mu brakujący kil?Czy droga bedzie jego odbudowa w środku?Miałam nadzieje, że Wy jako doświadczeni żeglarze ,bedziecie mogli mi coś podpowiedzieć.Pozdrawiam
Patent: Sternik
Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 6 Skąd: Łochów
Wysłany: Wto Wrz 02, 2008 12:30
Witaj Nataszo
Bardzo mądre i dojrzałe podejście, tylko pozazdrościć Ci rozsądku Moje uwagi (zresztą niesłuszne, jak można przeczytać powyżej) były skierowane do Kunia, a nie do Ciebie. A skoro już wyjaśniliśmy nieporozumienie, to w tej drugiej sprawie - tj. jachtu niestety, nie mogę Ci pomóc Ale nie wątpię, że to, co napisał Kuniu i co jeszcze zamieszczą inni żeglarze jakoś rozświetli mroki tajemnicy tego jachtu. A tak przy okazji pozdrawiam piękne miasto Szczecin, gdzie się urodziłem (choć prawie całe życie spędziłem w Warszawie).
Pięknych przygód na wodzie i w całym życiu Nataszo
Pozdrowienia
dalbert
Prawda... Nie widziałem takiego jachtu na oczy, więc nie jestem w stanie pomóc w tej kwestii. Może poszukaj kontaktu z jakimiś szkutnikami, konstruktorami... W Szczecinie na pewno znajdzie się wiele osób zajmujących się naprawami różnego typu jachtów. W końcu miasto portowe, jak by nie patrzeć.
Ahoj
Krzysztof
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Zakaz kopiowania materiałów i powielania treści w innych miejscach.
Komentarze i treści napisane przez użytkowników tego forum są ich prywatnymi opiniami.
Forum Żeglarskie Bezan i jego właściciele oraz administracja forum nie ponoszą odpowiedzialności za treść postów.