Każdy z węzłów ma swoją nazwę i należy do określonej kategorii. Węzły nie należące do kategorii cumowniczych nie powinny być stosowane do tej czynności.
Wymaga tego od żeglarza etykieta i kultura żeglarska (tak jak źle zawiązany węzeł świadczy o niechlujstwie żeglarza).
Niedawno na wodach Zatoki Meksykańskiej odbyła się akcja ratownicza jachtu. Jacht dryfował z włączonym silnikiem, bez załogi - właściciel bardzo zdumiony został poinformowany o odnalezieniu zaginionego jachtu przez Coast Guard (grał w klubie z kumplami). Nietrudno sie domyśleć, że przyczyn był źle zawiązany węzeł. Koszta akcji "ratowniczej" poniósł właściciel, oczywiście.
nie zgadzam sie ze to zawsze jest zle zawiazany wezel kiedys ktos mi odwiazal moja lajbe tylko mialem szczescie ze nie odplynela
Niestety, złośliwość jest niejako naszą narodowa przywarą (głupota i parę innych też). W USA nikomu nie przyjdzie robić takich numerów, aby komuś odcumować jacht i puścić go z prądem pływowym. Może u nas też inne byłyby zachowania, gdyby występowały tutaj prądy pływowe????
Ja zawsze wybieram węzeł rybacki. To pewny sposób na przycumowanie jachtu do czegokolwiek. Czasami cumuje po prostu na pętlę z węzła ratowniczego zarzuconą na poler. Wiem że to nieeleganckie ale jak mus to mus.
Hmm... Szczerze się przyznam że tego sposobu nauczyli mnie harcerze na kursie. To dość wygodne , a jeśli idzie o mus to wolę żonę z pętelką na ląd posłać bo jakoś jeszcze nie ufam jej węzłom. Mam nadzieje że żonka tego nie przeczyta
Szkoda, że tak. Wystarczy pamiętać, że o całości też (albo w dużej części) świadczą szczegóły, na które nie zwraca się uwagi.
pozdr
TAKLER
Hm.. lenistwo?! Jeśli na poler to zawsze pętlę. Niektóre cumy mają nawet z natury "zarobione" pętle. A teraz okazuje się, że to nieelegancko. Ale przy odejściu cumę oddaje się jednym ruchem ręki i jeden człowiek na kei jest w stanie wszystkie cztery liny w rozsądnym czasie oddać.
Mam na myśli, tylko stosowanie do cumowania węzłów do tego nie przeznaczonych. Cumowanie na "biegowo" lub stosując ucho do tego celu przeznaczone nie jest wydaje mi się nie eleganckie.
Coż, takie mam skrzywienie nt węzłów.
ja najczęściej stosuję cumowniczy żeglarski. gdy szybko na chwilkę cumuję to oczywiście wyblinkę. A jak mam za dużo liny ( na sportinie ) i kółeczko na polerze to przegładam przez kułko i knaguję na pokładzie
Ja ogólnie bardzo popieram najprostsze węzły cumownicze takie jak wyblinka zabezpieczona jednym lub dwoma półsztykami ale stosuje to tylko do cumowania chwilowego. Jeśli chcę pozostawić jacht na nieco dłużej, stosuję węzeł żeglarski. Ja osobiście uważam że lepiej nie poprawiać czegoś co ktoś kiedyś wymyślił i jest to skuteczne. Jednakże do cumowania na boi stosuję węzeł rybacki ale nieco rozbudowany otóż do zawiązania tego węzła składam linę podwójnie i wykonuję go podwójną liną. Wiążąc węzeł przekładam przez ucho boi podwójnie złożoną linę dwukrotnie a następnie tą samą podwójną liną zakańczam węzeł. Daje mi to większą pewność że czterokrotnie przełożona przez ucho boi lina nie przetrze się na chropowatym, często zardzewiałym uchu boi.
Ogólnie bardzo odradzam stosować węzeł "żony". Muszę to wyjaśnić. Chaotycznie poplątana lina, na słupku kei, wielokrotnie poprzekładana bez ładu i składu. węzeł zabezpieczony jest przez żonę trzymającą drugi koniec cumy za węzłem. UWAGA. Pozostawienie jachtu bez zabezpieczenia grozi jego zerwaniem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Zakaz kopiowania materiałów i powielania treści w innych miejscach.
Komentarze i treści napisane przez użytkowników tego forum są ich prywatnymi opiniami.
Forum Żeglarskie Bezan i jego właściciele oraz administracja forum nie ponoszą odpowiedzialności za treść postów.