Jakby ktoś potrzebował ustawę to tutaj: ustawa na stronie 12243 na dole po lewej jest mowa o tym, że można uprawiać żeglarstwo na jachtach żaglowych o długości kadłuba do 7,5m oraz motorowych o mocy silnika do 10kWbez patentów.
Nie można stawiać znaku równości między wiedzą a patentem - są to dwie zupełnie różne sprawy. Kiedyś istniała Karta Pływacka - dziwny dokument nieznany poza granicami Polski. Jeśli ktoś nie umiał pływać, to ją kupował bez wchodzenia do wody. Czy stała się jakaś katastrofa, gdy ją zlikwidowano?
Wypożyczenie jachtu to zwykła, dwustronna umowa. Właściciel jachtu może uwierzyć patentowi, ale może też sprawdzić umiejętności wynajmującego. Wystarczy godzina, aby podjąć właściwą decyzję.
Edward Zając
Oczywiście zgadzam się z Przedmówcą Sam papier nie oznacza wiedzy i/czy umiejętności. Osobiście znam magistra informatyki nie potrafiącego zainstalować sobie gry Diablo II... To jest dopiero mistrzostwo...
Ale wracając do tematu... Podzielam zdanie odnośnie godziny wystarczającej do sprawdzenia umiejętności. Nie twierdzę, że sam czuję się wystarczająco pewnie by brać na siebie odpowiedzialność za jacht oraz załogę (bynajmniej na obecną chwilę, zobaczymy jak popływam więcej), lecz nie zmienia to faktu, że możliwość wypożyczenia łódki bez patentu daje szansę "bezpatenciakom" posiadającym umiejętności. A znam kilka takich osób.
Dodam jeszcze, że w większości krajów europejskich granica "bezpatencia" na jachtach jest znacznie wyższa: w Wielkiej Brytanii granicą jest 24 metry a w Szwecji 12X4 metry: ściślej - jacht bez patentu nie może przekroczyć obu tych wymiarów. Tak więc jacht mający 20 m. długości i 3,90 szerokości też można prowadzić bez patentu.
Trzeba jednak zaznaczyć, że dobrowolne szkolenie żeglarskie jest szeroko rozpowszechnione i wszelkiego rodzaju kursy i patenty stoją na wysokim poziomie. Po prostu - jeśli ktoś nie musi mieć patentu, to idzie tylko na takie szkolenie, które da mu konkretną wiedzę, której potrzebę sobie uświadomił. Do głowy mu nie przyjdzie, aby płacić za sam papierek ...
Edward Zając
...jestem zdania, że umiejętności umiejętnościami, ale dobrze jest prócz nich mieć również papier potwierdzający je. Zawsze to spokojna głowa... Ale zaznaczam - OPRÓCZ umiejętności, nie ZAMIAST nich.
...dlatego - jak uzbieram trochę gotówki i będę miał nową pulę urlopową - zrobię sobie patent Chcę oficjalnie wstąpić do Braci Żeglarskiej
Słusznie - szkolić się trzeba, jeśli nie u doświadczonych kolegów to na oficjalnym kursie. Jeśli dobrze trafisz, to może być to nawet przyjemny urlop.
Jednak nigdy sam patent nie stworzy żeglarza; żeglarstwo to nie sport, to sposób życia - jakoś tak określił to niegdyś jeden z najsłynniejszych żeglarzy.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając
PS. Jeśli wejdziesz kiedyś na najpopularniejszą stronę żeglarską Jurka Kulińskiego to zobaczysz, że wszyscy tam wypowiadają się pod swoim nazwiskiem. Taki dziwny zwyczaj w
Akurat kolega (pływa 20 lat) we wrześniu, gdy przekazał mi ster, powiedział, że mnie wyszkoli na swojego zastępcę Podczas tegorocznego urlopu nabrałem sporo praktyki - nie tylko jako "linociąg", bo po prostu się zmienialiśmy, dzięki czemu nie było monotonnie, no i każdy mógł nauczyć się wielu najróżniejszych rzeczy. Ogólnie - może pływałem tylko 4 razy w życiu (2002r - 2 tyg. WJM, 2007- 2x Zalew Wiślany, 3 i 4 dni, i jeszcze tydzień we wrześniu, WJM), ale za to bardzo intensywnie I starałem się z tego pływania wyciągnąć jak najwięcej dla siebie.
...A mimo to uważam, że należy zrobić papier. Ot co!
Zgadzam się z Tobą, Edwardzie - nie papier czyni żeglarzem. Jest to bardzo specyficzny klimat. Nie tylko przyjemność, ale i ciężka praca, pokonywanie trudności, no i - przede wszystkim kultura.
Trochę Ci ucięło o tym dziwnym zwyczaju Ale domyślam się końcówki
Pozdrowienia z suchego, płaskiego Mazowsza.
Krzysztof Duraj
Fakt, niespodziewanie mi uciekł tekst.
Natomiast po tym co napisałeś, to radzę dobrze wybierać miejsce kursu, abyś nie trafił do szkółki dla tych, którzy trafią pierwszy raz na pokład. Ja w branży szkoleniowej nie mam rozeznania - kończyłem kursy bardzo dawno temu. Jednak jeśli do wiosny nie będziesz zdecydowany, to mogę skierować cię do doświadczonego szkoleniowca, autora podręczników żeglarskich, który nawet opracowywał ranking szkółek żeglarskich. Z pewnością coś doradzi.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając
Dziękuję za ofertę pomocy, Edwardzie
Owszem, na pewno nie będę zdecydowany do wiosny. Choćby z racji funduszy
Fajnie by było robić kurs gdzieś niedaleko, bo dojazdy to dodatkowy pieniądz, no i oczywiście czas. Niestety najbliższym miejscem musiałby być Olsztyn, gdyż tu w Mławie niestety nie da się. Dlatego nie podoba mi się to miejsce... wody mi brak.
Pozdrawiam z suchego, płaskiego Mazowsza:)
Krzysztof Duraj
Oczywiście, kurs to wydatek. Znam ten ból, w tym roku miałem wiele projektów a zrobiłem tylko jeden dłuższy rejs. Biorąc pod uwagę bezpatencie do 7,5 metra po pokładzie, to przy braku kasy warto zastanowić się co jest korzystniejsze: rejs czy kurs?
Jest trochę czasu - jeśli znajdziesz okazję, to za małe pieniądze można sporo czasu spędzić na żeglowaniu. Ja pływam po morzu i w dodatku samotnie, więc od czasu do czasu muszę wpłynąć do portu, naładować akumulatory i wykąpać się. To trochę kosztuje, więc czasem staję na kotwicy aby się przespać - nie ryzykuję więcej niż dwie doby bez spania. Niestety, Bałtyk nie Ocean i ruch tutaj zbyt duży aby ustawić żagle i trochę sobie pospać.
Pozdrowienia
Edward
To właśnie mi się marzy.... rejs po morzu O ile pływanie po Mazurach czy Zalewie da radę załatwić, po morzu już nie tak łatwo.
No ale znów zboczyłem z kursu. Nie wiem jak pływając po morzu, ale opłaty portowe na mazurskim szlaku potrafią wyczyścić kieszeń, portfell, czy jaką inną kiesę.
Czymże pływasz po Bałtyku, Edwardzie? Ciekawi mnie wszystko, mogę więc natrętnie pytania zadawać, wybacz(cie)
..a wczoraj spotkałem w Olsztynie kolegę z łódki, którą spotkaliśmy we wrześniu na Mazurach!! Jaki ten świat mały:)
Pozdrawiam
Krzysztof
Pływam jachcikiem małym, może mniejszym od większości nowych jachtów na Mazurach.
HOLLY ma 6,32 m. długości, ale dla mnie to wystarcza. Nie będę dużo opisywał, podaję linki do stron z opisem moich dwóch rejsów.
http://www.kulinski.gdans...&st=300&fload=1
i następny, trudniejszy rejsik:
http://www.kulinski.gdans...&st=300&fload=1
To szybsze i dokładniejsze, niż gdybym jeszcze raz opisywał.
Pozdrowienia z Ustki
Edward
Ja też popieram liberalizację przepisów. Im więcej żeglarzy na wodach im popularniejszy ten sport tym lepiej. Druga sprawa to kwestia kompetencji i zdrowego rozsądku. Z naszą "Ułańska" fantazją bardzo chętnie podejmujemy ryzykowne decyzje. A prowadzenie jachtu to nie tylko zabawa ale i odpowiedzialność. Przede wszystkim tego musimy się nauczyć.
Patent: Sternik
Dołączył: 12 Paź 2007 Posty: 6 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 25, 2008 14:31 Re: Wypożyczenie jachtu bez patentu
Chyba miałem rację co do tego ignoranta i manipulatora Iwaszkiewicza We wrześniowym nrze "H2O" natrafiłem na takie oto wypociny na stronie zajętej przez jego felieton (przytaczam tylko kluczowe fragmenty, bo na więcej szkoda czasu i prądu):
... trafił do Sejmu projekt Ministerstwa Sportu aby przepisy jeszcze bardziej złagodzić...
... Powiało śmiercią nad Mazurami. Z Ministerswa Sportu wieje kompromitującą głupotą...
Leśny dziadku, komu chcesz taką ciemnotę sprzedać?
Tomek Janiszewski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Zakaz kopiowania materiałów i powielania treści w innych miejscach.
Komentarze i treści napisane przez użytkowników tego forum są ich prywatnymi opiniami.
Forum Żeglarskie Bezan i jego właściciele oraz administracja forum nie ponoszą odpowiedzialności za treść postów.