Witam
Wróciłem niedawno z pewnego obozu żeglarskiego.
Powiem tak - organizacyjnie totalna klapa!
Tuż przed wyjazdem zmienili ofertę z obozu wędrownego na stacjonarny bez poinformowania zapisanych uczestników i ich zgody (ludzie zapisywali się przecież na obóz wędrowny a nie stacjonarny, chcieli popływac, a nie - kręcić się cały czas przy porcie!).
Po zmianie na obóz stacjonarny nie zapewnili spraw socjalnych - za prysznice i toalety na obozie stacjonarnym płaciliśmy z własnej kieszeni (toaleta 1 zł, umywalka 4 zł, prysznic 10 zł, policzyć łatwo) siedząc w jednym porcie (na szczęście udało się nam wyrwać na jedną noc poza portem "macierzystym" - dosłownie wykłóciliśmy się o ten jeden wypad do portu prawie że sąsiedniego, ok 5 km dalej).
Kolejna sprawa - wyżywienie. W ofercie wyraźnie było napisane, że wyżywienie w cenie obozu. No i ok... Na załogę (5 osób + instruktor) przypadało 6 słoików typu fasolka po bretońsku, klopsy czy gołąbki, dwie paczki makaronu, jeden kartonik (4x100g) ryżu w torebkach, dwa chleby, dwie konserwy, jeden paprykarz. Gdy załogi (przy rozdawaniu żywności) zaczęły się śmiać, że to wystarczy na dwa dni a nie na tydzień - powiedzieli nam, że stawka żywieniowa na jedną osobę wynosi 30 zł na tydzień! czyli z pieniędzy które zapłaciłem za obóz dwutygodniowy - "aż" 60 zł było przeznaczone na jedzenie dla mnie w ciągu całego obozu!
W związku z tym kolejny wydatek własny - na jedzenie.
Szkolenia... No cóż. Dobrze, że mieliśmy fajnych instruktorów. Młodzi, z poczuciem humoru, dało się z nimi dogadać, uczyli dobrze - na ile pozwalały warunki.
Wykłady - jakie były, takie były. Na szczęście prowadzone były w większości przez naszych instruktorów, więc jakoś miało to ręce i nogi. Natomiast "osoba odpowiedzialna za szkolenie" zbywała wszystkich "nie mam czasu, tym zajmuje się XXX (i tu było odesłanie do kogoś innego)". Na szczęście instruktorzy mieli ludzkie podejście i w razie potrzeby rozwiewali niejasności, do tego książki, oraz ludzie z większym doświadczeniem - i jakoś to szło.
Sprzęt - w ofercie napisane było o trzyletnich jachtach, natomiast dostaliśmy starsze jachty w takim sobie stanie. Awarie naprawialiśmy sami - jakoś dziwnym trafem bosmanowi psuło się auto i dwa-trzy razy w tygodniu coś "musiał przy nim naprawiać", więc ostatecznie nie było go w miejscu pracy. Nasze telefony do niego nie odnosiły skutku, pojawiał się dopiero gdy dzwoniliśmy do organizatora a on do bosmana. Załoga jednego jachtu straciła 2 dni pływania szkoleniowego przez zepsuty silnik. Ciężko było się też doprosić o paliwo.
Podczas burzy jedna załoga została zniesiona na mieliznę. Nie mogli się wydostać, zostali ściągnięci przez WOPR. Stało się coś z mieczem, sami więc przechylaliśmy łódkę na bok, wyciągaliśmy miecz, zmienialiśmy stalówkę. Tej samej załodze porwał się fok, sami nieśli go do szycia. Na szczęście obie rzeczy udało się załatwić na faktury.
Do tego dodać stare butle gazowe, które były nieszczelne. Gdy w końcu dostaliśmy klucz do jachtu i weszliśmy - w środku było pełno gazu. Wyjęliśmy z bakisty butlę i zostawiliśmy ją na kei. Zawór był zakręcony maksymalnie, a syczenie uciekającego gazu było słychać z daleka. O nieszczęście nietrudno. Problem z gazem był na kilku jachtach.
Gdy nie udawało się załatwić problemów "lokalnie" - dzwoniliśmy do organizatora. Niejednokrotnie bagatelizował sprawę, zbywał i traktował dorosłych ludzi jak dzieci odpowiadając np "ale podobało ci się na ognisku?"
Na szczęście nikomu nic się nie stało, ukończyliśmy szkolenie i mamy patenty.
Działo się dużo, poznało się bardzo świetnych ludzi (uczestników i instruktorów), dzięki czemu - mimo wszystkich zgrzytów organizacyjnych - jednak sporo jest dobrych wspomnień z obozu, jest o czym opowiadać.
Przestrzegam zatem - jeśli znajdziecie jakąś ofertę szkoleniową - dokładnie przejrzyjcie stronę organizatora (już np. sam brak na stronie forum czy księgi gości uniemożliwiający wpisanie opinii o firmie daje do myślenia), przejrzyjcie galerię (jeśli na większości zdjęć widać same imprezy, alkohol itd, to ze szkoleniem na takim obozie może być ciężko; chyba że to obóz typowo turystyczny; jednak nie ma co ukrywać - z procentami na wodzie trzeba uważać), poszukajcie opinii o organizatorze i jego imprezach na innych stronach, forach itd, popytajcie znajomych. Nie dajcie sobie oczu zamydlić imprezami ani innymi "omamiaczami".
Pozdrawiam w tym miejscu wszystkich uczestników owego turnusu oraz naszych instruktorów

Dzięki tej ekipie udało się przeżyć dwa tygodnie bez załamania nerwowego

)
Pozdrawiam, ahoj!
