|
Autorzy:
słowa: Eugeniusz Moczydłowski
muzyka: Krzysztof Klenczon
|
1. 2. 3. 4.
|
Gdy ucichł już ostatni wiew I sztil był aż do rana, Ciągali żagle w górę, w dół, Na zgubę dla bosmana! A bosman tylko rozpiął płaszcz I zaklął: "Ech, do czorta!" Porwane żagle znowu masz. Jeden w skali Beauforta! Gehenny ich nie koniec tu, Bo wkrótce gorzej wpadli: W zupełnie biały, jasny dzień Pasat im ukradli! A bosman tylko rozpiął płaszcz I zaklął: "Do cholery!" Maszynie naszej koni brak Co najmniej razy cztery! A z głębi zęz dobiegał jęk I zawisł, hen, nad morzem: "Do domu chcemy wracać już, Ach, czemu wciąż nie możem!" Hej dzieci, prawdę powiem wam, Zakląwszy: "Do cholery!" Szczęśliwy wiatr spłoszyły nam Cholerne pasażery! A na to stary zejman rzekł Nieśmiało, po kryjomu: "Gdy cierpliwości jest Ci brak, To musisz siedzieć w domu!" A bosman tylko rozpiął płaszcz I zaklął: "Ech, ojcowie!" Ponury łajbie wróżę los, Damy dupy, panowie! |
|
|