1. Ref.: 2. 3. 4. 5.
|
Gdy Ci, bracie, w domu żoneczka dokuczy, Pies nie daje łapy, syn się marnie uczy, Teściowa się kłóci z Tobą dla zasady, Pakuj wór żeglarski i ruszaj w Bieszczady. Jo ho ho, ja ha ha, Jo ho ho, ja ha ha, Jo ho ho, ja ha ha, Jo ho, ha ha ha! Żegluj bracie, żegluj, W dół, po połoninie. Halsuj w górę, halsuj, Odpoczniesz w Solinie. Autobus się psuje, piwo jest bez piany, Zjadłeś pyszny bigos, chodzisz jak pijany, Deszcz leje od rana, koszula się klei, Już idziesz do łódki, a leżysz na kei. Płyniesz sobie cudnie, wietrzyk z wolna dmucha, Łódeczka się kładzie, bo steru nie słucha, Wanta pęka z hukiem jak żeglarki cnota, Maszt leci do wody, już podarłeś grota. Ciągną Cię do brzegu, sterem w lewo, w prawo, Dziobem prosto w keję i dostajesz brawo. Pytają, co czujesz, nie mówisz nikomu, Pakujesz swój worek i wracasz do domu. A w domu żoneczka tylko siedzi w garach, Pies nie daje łapy, syn jest na wagarach, I tylko teściowa zmieniła zasady, Pakuje walizki i rusza w Bieszczady.
|
|
|
C F C F C G7 C F C F C G7 C F C G7 C |