|
Wykonawca:
Opoka Tomasz
|
|
Dłoń spokojna, wiośniana, gładzi morskie grzbiety, Wiatr ulata na Alpy, skąd zdrowie rozdaje Na cytrynowe sady, na oliwne gaje, Słońcu pomaga ubrać w liść winnic szkielety. Z rana modre zwierciadła i morza, i nieba W południe opalowe śmieją się nawzajem. W niedzielę ich uśmiechu, cierpiących zwyczajem Dumam, milczę lub wzdycham, lutni mi potrzeba! Korab pozwieszał skrzydła Już nie włada nimi, Coraz cichszymi ślady I coraz słabszymi. Posuwa się i oto staje do zaśnięcia, Wołają o piosenkę towarzysze smutni. Korab śpi, milczą żagle, gdzież jesteś o lutni! Wróć, cierpię przyjaciółko, do mego objęcia! Lutni mi potrzeba, Lutni mi potrzeba, Lutni mi potrzeba.
|
|
|